Guitar Hero Metallica torrent, chomikuj

Baner Torrentos
Sprawdź już teraz! (LINK)

* Premiera: Polska – 29 maj 2009

Świat – 29 marzec 2009

* Deweloper: Vicarious Visions

* Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia

* Wydawca: Activision

* Gatunek: Akcja/Arcade

* Podgatunek: Muzyczna

* Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

* Seria: Guitar Hero

O serii Guitar Hero można spokojnie powiedzieć, że w pewien sposób zrewolucjonizowała rynek gier muzycznych. Mimo iż sam pomysł nie jest niczym nowym, gdyż GH bazuje na wydanym w 1998 roku przez Konami Guitar Freeks, to jednak właśnie Activision udało się namieszać w konsolowym świecie i choć na chwilę przywrócić mocnemu graniu należyty szacunek. Ogólnoświatowy szał na plastikowe gitary ciągnie się już 4 lata, a do sprzedaży trafia właśnie siódma* odsłona serii, nosząca dumny podtytuł Metallica.

Disclaimer

Amerykańscy gracze dostali w swoje ręce najnowsze Guitar Hero już pod koniec marca, nam zaś kazano czekać całe dwa miesiące na pudełka ze znaczkami PEGI. Skąd takie opóźnienie – tego nie wiem. Całe szczęście, że istnieją takie cuda jak PayPal i AirMail. Dzięki nim udało nam się zdobyć nowe Guitar Hero zaraz po amerykańskiej premierze. Ten mało interesujący akapit powstał w celu ostrzeżenia was, iż recenzja oparta jest o wersję NTSC, która może (ale nie musi) nieznacznie różnić się od edycji europejskiej.

Enter Sandman

Guitar Hero: Metallica nie jest pierwszym podejściem Activision do stworzenia gry poświęconej jednemu konkretnemu zespołowi. Mieliśmy wcześniej już GH: Aerosmith, bazujące na GH3, jednak była to produkcja przeciętna – gracz przez cała zabawę miał wrażenie, jakby ktoś po prostu przemalował Gitar Hiroł Trójkę na róż, a znanych i lubianych nordyckich wojowników wymienił na dziadków z Aerosmith. W GH: Metallica postanowiono pójść inną drogą do sukcesu. Ścisła współpraca z Metallicą, zero coverów, założenia gry oparte na World Tour i coś, czego chłopaki z Bostonu nie byli w stanie zapewnić – ciężki klimat. Wrzućcie to wszystko do miksera i wymieszajcie na najwyższych obrotach. W efekcie otrzymacie najlepsze, a zarazem najtrudniejsze Guitar Hero jakie kiedykolwiek wyszło.

Fade To Black

Zacznijmy od wątku fabularnego, który w grze muzycznej jest chyba ostatnią rzeczą potrzebną do szczęścia. Startujemy jako nikomu nieznana kapela, mająca jeden życiowy cel – zagrać razem z Metallicą. Oczywiście, jak to w grach bywa, palec boży sprawia, iż dzięki pewnym zawirowaniom z garażowych szarpidrutów awansujemy na support Metallici. Fabuła prosta jak włos mongoła, jednak podana w bardzo przyjemny dla oka, kreskówkowy sposób. Co ciekawe, animacje zostały przygotowane przez Chrisa Prynoskiego i jego studio Titmouse Inc. To same studio, które przygotowało animacje dla serialu Metalocalypse.

Master Of Puppets

Zaraz po krótkim wprowadzeniu zostajemy rzuceni na listę dostępnych w grze piosenek i tu już pierwsze zaskoczenie. Jeśli graliście w Guitar Hero 3, pamiętacie na pewno podział na miejscówki i odgórnie narzucone zasady – odblokujesz następne utwory dopiero po zagraniu wszystkich z poprzedniej miejscówki. Zostało to już poddane pewnym modyfikacjom w World Tour, jednak to co dostajemy w Metallice wydaje się być rozwiązaniem idealnym. Na dole ekranu pokazana jest ilość zebranych przez nas gwiazdek – tych gwiazdek, którymi oceniane są nasze występy. Odpowiednia ilość gwiazdek daje dostęp do następnych kawałków. Im lepiej gramy, tym szybciej odblokowujemy następne utwory. Po 2-3 godzinach grania możemy mieć już dostęp do wszystkich utworów w grze i masterować je w celu odblokowania nowych postaci czy filmików. Do mnie taki system dużo bardziej przemawia, gdyż gdyby kazano mi na samym początki przebijać się przez słabizny z Death Magnetic, to bym pewnie rzucił płytą o ścianę. Właśnie, utwory…

For Whom The Bell Tolls

GH: Metallica to równo 52 kawałki, z czego 31 to hity Metallici a pozostałe 21 to zespoły w jakiś sposób z Metallicą powiązane. Posiadacze Xboxów i PS3 znajdą na płycie 49 utworów – wersje na Wii i PS2, z racji braku porządnej usługi sieciowej, mają na płytkach 3 bonus tracki z Death Magnetic, które posiadacze „dużych konsol” mogą zassać jako DLC. Wracjąc jednak do setlisty – 52 kawałki, wszystkie w oryginalnych wykonaniach. Utwory Metallici to swoiste The Best Of… – Master Of Puppets, Fade To Black, One, Enter Sandman, Fuel czy Seek & Destroy to tylko część tej listy. Dobór utworów mogę nazwać idealnym – jescze żadna gra z Guitar Hero w tytule nie miała tak szybkiej, trudnej a zarazem zachęcającej do grania listy. A co z ponad 20 kawałkami nie-Metallici? Tu też jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Genialny King Diamond, Queen, Motorhead, Lynyrd Skynyrd, Alice in Chains czy mój osobisty mistrz – Bob Seger. Activision podniosło poprzeczkę tak wysoko, że śmiem powątpiewać, czy sami są w stanie ją przeskoczyć przy okazji Guitar Hero 5.

The Memory Remains

Czas na parę słów o samej zabawie. GH: Metallica bazuje, jak już wspomniałem na World Tourze. Co za tym idzie, nie jesteśmy ograniczeni do grania na samej gitarze. Jeśli macie perkusję, drugą gitarę i mikrofon dołączane do WT, to nic nie stoi na przeszkodzie by razem z kumplami szaleć, udając prawdziwy zespół. Oczywiście, posiadając tylko jedno wiosło również można się świetnie bawić. Mi ani mikrofon, ani perkusja nie przypadły do gustu – ale to już kwestia tego, co kto lubi. Niemniej, ścieżki na każdy instrument są przygotowane wręcz idealnie, wyliczone co do milisekundy. Możecie powiedzieć „papa” błędom, gdzie gra puszczała nam nutki, a w głośnikach była cisza. Tu wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i sprawdzone tysiąc razy przez zespół betatesterów-cyborgów wyciągających 100% w każdym utworze na Expercie.

Ride The Lightning

Tak, poziomy trudności. Wyciągając co lepsze z World Tour, Metallica otrzymała poziom Beginner, na którym mogą się swobodnie bawić dzieciaki. Zamiast 5 ścieżek, mamy jedną, wielokolorową ścieżkę, gdzie nie ma znaczenia którą fretkę na gitarze wciśniemy – byleby trafić z uderzeniem. Moja siostra była zachwycona, więc pomysł zdaje egzamin. Nowością jest tryb Expert+ dla perkusisty, który oprócz drugiego *censored*a do perkusji wymaga także nieziemskiego skilla. Skoro już jesteśmy przy poziomach trudności, wypada wspomnieć o ogromnym skoku w stosunku do poprzednich części GH. Metallica jest cholernie trudna! Ukończenie gry na poziomie Medium potrafi sprawiać problemy, tak więc – jeśli nie macie na koncie paruset godzin z plastikową gitarą w ręce – przygotujcie się na powtarzanie utworów. Nie jest to oczywiście wada omawianego tytułu – granie One dziesiąty raz pod rząd jest ogromną przyjemnością.

Seek & Destroy

Mamy już za sobą to co słyszą nasze uszy i co czują nasze palce – przejdźmy więc do wrażeń wizualnych. Seria Guitar Hero nigdy nie stawała do wyścigu z Crysisem na najlepszą grafikę, co widać także w GH: Metallica. Mimo iż gra w stosunku do poprzednich części wygląda dużo lepiej i tak widać, iż przy generowaniu obrazu konsola nie ma prawa się spocić. Jest jednak jedno ale. Wykonanie oraz Motion Capture modeli pokazujących się w grze muzyków. Chłopaki z Metallici, oraz dwaj zaproszenie goście – King Diamond i Lemmy z Motorhead, poddali się mozolnemu procesowi mo-capu, przez co ich zachowanie podczas koncertów w grze odzwierciedla to, co robią na prawdziwej scenie. Dodatkowo, ich modele są wykonane bardzo szczegółowo, w przeciwieństwie do pojawiających się czasami muzyków kategorii no-name. Dołóżmy do tego „epicki” sposób prezentowania tego, co się dzieje na scenie, i wychodzi nam naprawdę fajny show. Show, którego oczywiście sami nie mamy zbytnio jak podziwiać, bo przecież trzeba się skupić na nutkach.

Wherever I May Roam

Co oprócz grania oferuje nam Metallica? Mamy znany z poprzedniej odsłony serii GHTunes, czyli tryb do tworzenia własnej muzyki i publikowania jej w sieci. Do praktycznie każdej piosenki dołączony jest tekst piosenki oraz ciekawostki w postaci koncertu. Zespół na scenie odgrywa wybrany utwór, zaś my czytamy różnego rodzaju informacje. Różne video związane z Metallicą i tym podobne rarytasy dla fanów. Jest też tryb multiplayer przez Nintendo WFC, który w żaden sposób nie chciał się dogadać z internetem w UPC.

Nothing Else Matters

Recenzując GH:Metallica, mógłbym to wszystko, co przed chwilą przeczytaliście, streścić w słowach – najlepsza gra muzyczna ever. Wyśrubowany poziom trudności, przyjemna dla oka oprawa graficzna, przemyślana setlista i naprawdę trudna do opisania słowami przyjemność z grania. Czy to wszystko składa się na grę, która dostanie 10/10? Niestety, są dwa czynniki, które nie pozwalają mi wystawić maksymalnej noty. Brak sklepu z piosenkami sprawia, iż jesteśmy ograniczeni do tego, co dostaliśmy na płytce. Oczywiście, setlista jest super, jednak chętnie bym włożył Activision do kieszeni dodatkowe pareset złotych za trochę nowych kawałków jako DLC. Druga sprawa to nieszczęsne kawałki z Death Magnetic. Nie wychodzę z założenia, że prawdziwa Metallica skończyła się po Kill’em All, jednak nowa płyta jest po prostu słaba. A te 3 bonusowa utworu są niezbędne do ukończenia gra na 100%. Dlatego też ode mnie leci mocne 9/10 dla GH:Metallica. Fani zespołu niech sobie doliczą do oceny 6 oczek, zaś antyfani… Zaraz, oni przecież tego nawet nie czytają!

Rozmiar: 4.32 GiB

sprawdź horoskop